Bohaterach w grach wideo

Stevie Jobsie
24 lipca 2017

Bohaterach w grach wideo

Gdzie są ci wszyscy bohaterowie?

Zacznę przewrotnie, od zakończenia: brak mi fajnych bohaterów w grach i w zasadzie nie wiem dlaczego…

Bohater to podstawa opowieści. Nie ma dobrej historii bez ciekawych postaci – tych z pierwszego planu, i tych z drugiego. Czymże byłby „Władca Pierścieni”, gdyby nie wielowymiarowy Gandalf, gdyby nie Boromir i jego przegrana walka z samym sobą, wreszcie gdyby nie Faramir i mnóstwo, mnóstwo ciekawych postaci tła. „Gwiezdne Wojny” to dowcipny Han Solo obok włochatego Wookiego, którzy na tle księżniczki i Luka wybijają się ponad przeciętność. Ale do tego mamy niesamowitego Dartha Vadera czy tajemniczych Jedi. Nawet w „Mrocznym Widmie” (dla mnie fabularnie słabym) na pierwszy plan wybija się postać Dartha Maula (plus ten nieszczęsny Jar Jar Binks).

Kiedy zaczynałem bawić się grami wideo, wydawało mi się, że to medium nie umożliwia wykreowania ciekawych postaci. Były to jednakże czasy 8-bitów i kalekich pikseli na ekranie. Szczytem złożoności postaci był Perski Książę, którego główną cechą charakteru okazywała się umiejętność skakania (jaką przeżył on ewolucję, sami wiecie).

Potem jednak czasy się nieco zmieniły i bohaterowie gier stawali się coraz bardziej znani. Ciężko jednakże oczekiwać po Mario, że będzie tak złożoną postacią co Doktor Faust. A przynajmniej tak mi się wydawało.

Koniec końców w grach wideo doczekaliśmy się mnóstwa niesamowitych i bardzo różnorodnych postaci. Któż nie kojarzy wspomnianego już wcześniej Mario, Linka, Duke’a Nukema, Lary Croft czy Master Chiefa? Tyle, że ci wszyscy bohaterowie są nam przedstawiani jakoś tak schematycznie. Koniecznie muszą się od razu zwracać czymś naszą uwagę. W efekcie więcej o głównej postaci Halo dowiedziałem się oglądając zwiastuny niż grając w grę. Szczytem jest już dla mnie sytuacja z najnowszymi przygodami Assassynów, w których zwiastuny budują charakter postaci. Z jednej strony nie mam z tym wielkiego problemu, bo takie filmiki ogląda się świetnie. Tyle tylko, że jak gram, to lubię się wczuć w postać, którą kieruję. Lubię wiedzieć o niej jak najwięcej.

 

Nie oczekuję rzecz jasna czegoś takiego po strzelance pokroju Modern Warfare. Tu widzę świat oczami wielu postaci i trudno, bym się do nich przyzwyczajał. Każdy z tych bohaterów to w pewnym sensie ledwie przedłużenie lufy karabinu. A nawet niepotrzebnie przyczepione coś do broni, ginące nie wtedy, gdy trzeba, i czasem niesłuchające się gracza.

Co gorsza, wśród nowych bohaterów trudno znaleźć ciekawych schwarzcharakterów. W tym aspekcie mam przed oczami postaci ze starszych gier, a nie z nowych. 

Tomasz Kreczmar
Tomasz Kreczmar
Tomek Kreczmar: Organizator, dziennikarz, publicysta, manager, tłumacz, miłośnik gier, technologii i ruchomych obrazów.