JEDI i nie tylko, albo rycerz wersja 2.3

Pomysł, czyli gdzie leżą korzenie i co z tym dalej robić
14 lipca 1998
Dżentelmen, czyli rycerz wersja 2.2
13 sierpnia 2016

JEDI i nie tylko, albo rycerz wersja 2.3

Nikt chyba nie ma wątpliwości: rycerzem można być w każdej niemal stylistyce. Nawet w space operze, co udowodnił Lucas, tworząc „Gwiezdne wojny” i postaci rycerzy (!) Jedi. Owi mistyczni wojownicy walczą bronią „białą”, mają kodeks, rytuały, tajemne moce… Czegóż więcej pragnąć?

Jedi to nie jedyny sposób na stworzenie rycerza w świecie tzw. hard science fiction. Nasz wojownik nie musi wcale być mistyczną postacią. To może być niemalże zwyczajny fighter z gunem w ręku. Tu rolę odgrywa wszak nie broń czy typ postaci, ale charakter i psychologia bohatera. Ważny jest kodeks, o którym tyle pisałem; podejście do innych mieszkańców świata gry; honor; miłość; przyjaźń…

Przenieśmy się na chwilę do cyberpunka. W brutalnym świecie czy to CP czy SR teoretycznie nie ma miejsca na rycerzy bez skazy. Ale fakt ten tylko winien nas zachęcać. Pamiętacie ostatnią ekranizację „Romea i Julii”, w reżyserii Baza Luhrmanna? Tam bohaterowie w taki sposób używają pistoletów, jakby to były szpady czy rapiery. Zachowują się jak przystało na szarmanckich szlachciców, choć atmosfera świata zdaje się do tego zupełnie nie pasować. Czyli można połączyć dwie zdawałoby się obce sprawy. To samo spróbujmy uczynić w cyberpunku. Pamiętajcie: U rycerza nie chodzi o broń czy zbroję, ale o charakter. Co potwierdza choćby cykl filmów „Mad Max”, których bohaterem jest przecież wojownik szos – ale nie taki zwykły zabijaka, a właśnie rycerz.

Będzie więc nasz rycerz przyszłości charakteryzował się wszystkimi cechami klasycznego szlachetnie urodzonego. Musi jednak jednocześnie pasować do innej stylistyki. Nie ma wszak smoków, z którymi mógłby toczyć pojedynki i stać się bohaterem legend. Wydawałoby się, że trudno w ogóle znaleźć godnego przeciwnika. Tym bardziej jest to wyzywająca rola. Nasz rycerz przyszłości będzie przypominał trochę Don Kichote’a – nie do końca pasuje do otaczającego go świata, walczy z „wiatrakami” (mutanci, cyberszaleńcy i inne takie) i dobrze mu z tym.

W stechnicyzowanym świecie mamy jeszcze jedną możliwość odegrania rycerskiej postaci. W rzeczywistości wirtualnej. Ikona naszego kowboja cyberprzestrzeni może być żywcem ściągnięta ze średniowiecznych rycin. Programy do niszczenia LODów będą przypominały miecze, kopie lub rapiery. Pamiętajmy jednak cały czas, że nie dzięki samemu wyglądowi rycerz jest rycerzem. Nasz kowboj będzie musiał posiadać też odpowiedni kodeks.

A gdy już jesteśmy przy kowbojach, to warto wspomnieć, że w DeadLandach i podobnych światach też roi się od potencjalnych rycerzy. Ileż to westernów nakręcono o samotnych jeźdźcach, uzbrojonych tylko w rewolwer i honor, którzy robili porządek z tymi złymi. Niesamowici Wayne, Peck czy Eastwood grali ich doskonale.

I jeszcze jedna nietypowa wersja rycerza. Widzieliście „Payback” z Melem Gibsonem? Głównym bohaterem filmu jest niezbyt miły typek – złodziej, malwersant i morderca. A jednak kieruje się on honorem i specyficznym kodeksem. Gdyby nie „źli ludzie”, byłby zwykłym, normalnym facetem. Sytuacja zmusiła go zaś do zostania mordercą. Ale mordercą z honorem. Sami osądźcie, ile w nim rycerza przyszłości.

O czym nie można mówić, o tym trzeba milczeć(Ludwig Wittgenstein).

PS. I to by było na tyle. Jeszcze rozwiązanie konkursu, a za miesiąc czeka Was zupełnie inny cykl. Ale o tym sza! Wesołych Świąt i hucznego sylwestra.

Tomasz Kreczmar
Tomasz Kreczmar
Tomek Kreczmar: Organizator, dziennikarz, publicysta, manager, tłumacz, miłośnik gier, technologii i ruchomych obrazów.